Kilka dni temu odezwał się do mnie dziennikarz pewnej popularnej polskiej gazety w sprawie naszego wyjazdu Mongol Rally. Zadał mi on pytanie.
– Czy macie jakieś obawy przed tym wyjazdem? Jeśli tak to jakie?
Przypomniałam sobie, co znalazłam kiedyś na stronie www.theadventurists.com, organizatora Mongol Rally:

[TŁUMACZENIE zdjęcia]

OSTRZEŻENIE
Możesz już się domyślać, że rzeczywiście istnieją niebezpieczne sytuacje.
Strona jest napisana w sposób lekki, ale nie można przeceniać ryzyka związanego z uczestnictwem w tych przygodach.
Twoje szanse bycia poważnie rannym lub umierającym w wyniku wzięcia udziału, są wysokie. Osoby, które wzięły udział w poprzednich edycjach, były trwale zniekształcone, poważnie niepełnosprawne lub utraciły życie.
To nie są wakacje. To jest przygoda, a więc z natury bardzo ryzykowna.
Narażasz na niebezpieczeństwo twoje zdrowie i życie, weź to do siebie.
To jest najważniejsza rzecz.

 

Czy mamy obawy!?!? No jasne i to mnóstwo!

 

# Strach nr 1. Polityka

Największa z nich jest chyba kwestia związana z wizami, a konkretnie z wizą do Uzbekistanu. Aplikowaliśmy, że wjedziemy i wyjedziemy pomiędzy 4-18 sierpnia. I musimy tam być w tym terminie, bo takie są wymagania Uzbekistanu. Nasz plan jest taki, że wjedziemy tam 6 sierpniem i spędzimy 3 noce. Wszystko będzie ok, jeśli nasz plan wypali… Niestety są większe szanse, że będziemy tam później, niż zaplanowaliśmy. Powód, że nie mamy „bezpiecznych” dat w tej wizie, była po prostu niewiedza. Jeśli nie zdążymy wyjechać na czas z Uzbekistanu, grozi nam do 2000 usd kary, bądź deportacja. Jeśli nie zdążymy, nie wiem… Może po prostu zostawimy Żuczka na odludziu i przekroczymy granicę Uzbekistanu przez szczyty górskie. 2 tysiaki w kieszeni lub tydzień bez aresztu w razie deportacji. Ha!

# Strach nr 2. Drogi

Pamir Highway. Ponoć najpiękniejsza trasa dla osób jadących Azja Środkowa i jedna z najbardziej niebezpiecznych na świecie. Autostrada nie ma NIC wspólnego z naszą autostradą A1. To droga gruntowa, zdarzają się ponoć miejsca, gdzie po prawej jest rzeka, po lewej przepaść…boję się jeszcze bardziej, wiedząc, że jedziemy tam nie małym samochodem, ale większym Żukiem… Zaplanowałam już, że na niebezpiecznych przejazdach będziemy robić losowanie. Jedna osoba będzie prowadziła samochód, a reszta szła tuż za samochodem. Jak samochód wpadnie w przepaść to przynajmniej 3 życia ocalone :D.

 

Strach nr 3. Samochód

Boję się również, ze Żuk się zepsuje gdzieś na bezludziu i nie będziemy w stanie go naprawić. Wtedy będziemy musieli zabrać wszystkie bagaże z samochodu i iść pieszo w upale…A kobieta, taka jak ja przecież nie może wziąć jednej koszulki na półtora miesięczną wyprawę. Będę musiała dźwigać cały tobół, zmęczę się, spocę i będę wyglądać brzydko na zdjęciach :D

Strach nr 4. Zdrowie / Życie

I co z tego, że będziemy mieć ubezpieczenie? Znajdziemy się gdzieś na Mongolskiej pustynii,  setki kilometrów od cywilizacji, zero dostępu do pomocy medycznej. Nasze ubezpieczenie VIP będzie, że tak powiem gówno warte…

Co ciekawe poprosilam Briony, Josepha i Israela naszego czego oni się boją najbardziej. Niektóre odpowiedzi mnie zszokowaly.

  • nie obawiam sie niczego (Israel) 😀
  •  zamordowania nas na granicy Afganistanu, (Briony)
  •  skaczacy Rosjanie przed naszym samochodem szantaujácy za pieniądze, (Briony)
  •  ze nasz  samochod zepsuje si na pustkowu i nas, którym konczy sié woda, (Briony)
  • porwania przez Talibów, (Joseph)

 

Tak czy siak, te sytuacje, które opisałam-oczywiście, mogą się zdarzyć, ale są to sytuacje ekstremalne. Nie boję się, że stracę życie lub zdrowie, jakos tez kompetnie nie obawiam sie Talibow :D. Zresztą nawet bardziej bym się martwiła, gdyby coś stało się Israelowi niż mnie :P Im bardziej będziemy rozsądni i uważni, tym bardziej nic nam nie grozi. Mimo to, zagrożenia w podróży, czynią ją bardziej interesującą i ekscytującą. I takie wyprawy kocham! :)

A artykuł z gazety online wkrótce! 🙂

Jeśli jesteś ciekaw naszych dlaszych przygód, zapraszam do polubienia fan page.