Polish My Sausage spędzi w trasie 7 tygodni, przejedzie przez 21 państw i pokona trasę 17 000 kilometrów. Cała przygoda odbędzie się 24-letnim, strażackim Żukiem.

 

Opowiem w skrócie co to jest. Mongol Rally to przygoda pojazdem, zaczynająca się w Londynie i kończąca w rosyjskim mieście Ułan Ude, tuż nad Mongolią.

Są 3 zasady:

  • Samochód musi być gruchotem
  • Jesteśmy zdani tylko na siebie. Nie mamy wsparcia od organizatora. O wizy, ubezpieczenia i inne tego typu sprawy aplikujemy we własnym zakresie. Jeśli będziemy mieć problemy zarówno podczas organizacji, jak i w trasie, będziemy musieli sami je rozwiązać.
  • Jesteśmy zobowiązani zebrać co najmniej 1000 funtów na cel charytatywny.

 

 

 

# Skąd ten pomysł?

 

Potęga social media. Jesienią 2016 roku Israel dowiedział się o Mongol Rally z Facebooka. Gdy poczytałam sobie o tym trochę więcej, zwyczajnie zaniemówiłam.

-Przecież znasz mnie. To jest jedna z najbardziej zajebistych rzeczy, o jakich słyszałam-powiedziałam.

Pewnego wieczora zaczęliśmy oglądać filmy z YouTuba z poprzednich edycji Mongol Rally. Ludzie przejeżdżali przez państwa, o których słyszeliśmy tylko na lekcjach geografii. Co my wiedzieliśmy o Uzbekistanie, Tadżykistanie, Kirgistanie albo Turkmenistanie ? No prawie nic. Nie spodziewaliśmy się, że widoki są tam tak wspaniałe. Krajobrazy, ludzie i jedzenie z wideo zadziałały na mnie niesamowicie. Byłam tak podekscytowana, że nie mogłam zasnąć.

Minęły jakieś 2-3 miesiące. Po powrocie z naszej wyprawie po Europie kamperem, w styczniu Israel powiedział:

-Zapisałem nas na Mongol Rally.

-Ale, że co?! Że jedziemy, że naprawdę jedziemy?!

-Tak!

-Wohoooooooooooooo!

Oczywiście kolejna noc nieprzespana.

 

#Wybór samochodu

 

Israela ulubiony polski samochód to maluch i dlatego też była to jego pierwsza propozycja.

-Kochanie, zwariowałeś? Przecież ludzie w Polsce boją się tym samochodem jechać z miasta do miasta, a ty chcesz jechać nim do Mongolii?! Wybierzmy coś większego. Maluch na 7 tygodni będzie męczący i jak już mamy zacząć tę przygodę to fajnie byłoby ją skończyć!

Zrezygnował z tego pomysłu, ale po pewnym czasie zakochał się w strażackim Żuku…

 

I oto mamy! 24-letni komunistyczny, strażacki pojazd, w którym sprzedawano kiełbaski 🙂

Ale, ale! Myślisz, że poszło tak łatwo? Zanim go kupiliśmy, mieliśmy wiele przygód.

-Na początku wygraliśmy charytatywną aukcją WOŚP, który w aukcji był oznaczony, jako samochód sprawny, ale podczas zimowych mrozów w Polsce przestał odpalać. Pieniędzy nie chcą oddać, (bo przecież pojazd jest sprawny, tylko nie odpala) – sprawa zgłoszona na policję.

-Małżeństwem, od którego kupiliśmy obecnego Żuka powiedziało, że samochód ma ubezpieczenie na rok. Po moim telefonie do ubezpieczyciela okazało się, że nie zostało ono opłacone. Cisza. Poprzedni właściciel telefonu nie odbiera. Musieliśmy opłacić je z własnej kieszeni.

Nasz Żuk od zimy stoi sobie cierpliwie w Łodzi u mechanika, doglądany przez doświadczonego Pana przygotowującego go do wyprawy życia. Zarówno naszej, jak i samochodu :P

 

# Byliśmy w 2, ale przecież nasz team to 4 osoby.

 

-Israel, skoro już mamy duży samochód to zabierzmy kogoś ze sobą. Będzie weselej, ciekawiej i taniej!

No i tutaj był problem. Znajomi pracują, nie sposób znaleźć kogoś, kto mógłby wziąć urlop na 7 tygodni.

Z Israelem jesteśmy w nieco innej sytuacji. Jego projekt kończył się tuż przed rozpoczęciem Mongol Rally, a ja posiadająca własny biznes mam możliwość zlecić obowiązki komuś innemu.

Nie pozostało nam nic jak tylko poszukać kogoś na specjalnej grupie utworzonej przez Mongol Rally. Jest to grupa stworzona w celu znalezienia współpodóżujących w tej przygodzie. Zgłaszało się mnóstwo osób, chcących dołączyć do naszego Żuka. Ostatecznie wybraliśmy Joseph’a z USA i Briony z Australii 🙂 Jedna rozmowa na Skypie i dalej, jedziemy! 🙂

Oto nasza krótka historia. Joseph i Briony również nie znają siebie w realu. Znamy się tylko online.

 

 

 

#Polish My Sausage

 

To pomysł wspólny mój i Briony. Jak oczywiście wiecie Żuk to Polski [ang: polish] samochód. Co ciekawe polish ma po angielsku nie tylko znaczenie-polski. Oznacza to również polerować.

Głosowałam, aby Polish coś (czyli równoznacznie: polski i wypolerować coś), było w naszej nazwie :D

Briony powiedziała:

Polish my sausage [sausage– kiełbaska] !

Cóż w samochodzie sprzedawano kiełbaski!

Od razu pokochaliśmy tę nazwę! :)

 

 

 

# Cel charytatywny

 

Jak już wspomniałam, jedną z reguł jest zebranie funduszy na cel charytatywny. Wybraliśmy organizację pozarządową Cool Earth, która ocaliła już ponad 650.000 hektarów lasów, czyli więcej niż jakiekolwiek inne organizacje pozarządowe i rząd. Wszystko to działa za pomocą lokalnych społeczności tak jak nasz team Polish My Sausage.

100% z tych pieniędzy zostanie przeznaczonych na tę organizację, nie trafi do nas ani grosik.

Aby zachęcić dobroczyńców, mamy wyznaczone wyzwania. Joseph zgoli swoją brodę, Israela nogi będą poddane woskowaniu, Briony wypiję mleko prosto z cycuszków krowy a ja… No właśnie, jesteśmy otwarci na wasze propozycje! 🙂

Czego nie zrobimy dla naszej Matki Ziemi. Będziemy niezmiernie wdzięczni, jeśli przeznaczyć jakieś złotówki dla Cool Earth zorganizowanej przez nasz team.

(https://www.gofundme.com/Mongol-Rally-Polish-My-Sausage?d=157349422).

 

# Wizy

 

Piekłooooooo!

Organizator rekomenduje używać Visa Machina, czyli strony internetowej (agencji), do której wysyła się paszport z aplikacją na wszystkie wizy. Załatwiają wszystko od A do Z, zero stresu, zero problemu.

Problem w tym, że potrzebujemy wizy do 7 państw, w tym do państw, do których wiza nie jest tania.

Ostatecznie, po przeliczeniu, wszystkie wizy na jedną osobę kosztowałyby ponad 600 funtów, czyli około 3 tysięcy złotych.

No WAY! Problematyczne przypadki zrobiliśmy z Visa Machine, ale wizę do Turcji, Uzbekistanu, Rosji i Mongolii robimy we własnym zakresie.

I co? I jest stres, ale wychodzimy na prostą 🙂 Nie ma rzeczy niemożliwych, a dzięki temu w naszych kieszeniach pozostanie jakieś 300 funtów. Wybredna Rosja, stresujący Uzbekistan… Napiszę o tym oddzielny artykuł, bo to zbyt dużo do omówienia :)

 

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz po sobie komentarz pod tym postem. Jeśli chcesz śledzić nasze przygody, możesz polajkować również mój fan page TRAVEL ANIKA, dzięki temu będziesz na bieżąco z wyprawamy przez otchłanie X – stanów  i jeszcze więcej 🙂