Polska, 4  rok studiów. Wracałam z moimi znajomymi z wykładów zimnym, zimowym i deszczowym popołudniem. Wszyscy zmęczeni, zmarznięci i głodni rozmawialiśmy jak leniwie spędzimy tą beznadziejną resztę dnia.

Otrzymałam wiadomość. „Prawie nikt nie przyjdzie! Ludzie, proszę was, musi być ktoś z naszego zespołu!”.

-Nie ma mowy, nie chce mi się, jestem wykończona. Na bank nie będę to ja! – Myślałam.

Tramwaj zatrzymał się, zaczęliśmy wysiadać, a ja nie mogłam się doczekać, kiedy będę jeść  odgrzewane pierogi mojej mamy i oglądać “Kobietę na krańcu świata”. Wtedy jedna myśl przyszła mi do głowy. „Ile z siebie dasz, tyle otrzymasz, ile z siebie dasz, tyle otrzymasz..”.

-Drrr kurde! – Zatrzymałam się przed drzwiami tramwaju  – Słuchajcie, powinnam gdzieś pójść, do zobaczenia, pa, pa.

I TA JEDNA SEKUNDA MIAŁA WPŁYW NA MOJĄ PRZYSZŁOŚĆ 

aiesec logo

Tę wiadomość dostaliśmy wszyscy z naszego zespołu od naszej koleżanki z organizacji, której byłam członkiem. AIESEC miał taką górnolotną ideę na temat rozwoju osobistego. Promowaliśmy akurat warsztaty językowe i tego dnia zorganizowaliśmy przykładową lekcję języka chińskiego, gdzie prawie nikt nie potwierdził swojej obecności. Poszłam tam, jako jeden z przedstawicieli organizacji. W sumie było nas około 6 uczestników i 2 nauczycieli – para z Chin

-Nǐ Hǎo. Hen Gaoxing Jian Dao nǐ! – Powitali nas.

Hehe, co za szczekający język – pomyślałam.

-Popatrz! Anika! Mam 160 cm wzrostu, a ta dziewczyna jest niższa ode mnie, yeah! Moja koleżanka dodała głośno nie wiedząc, ze ci Chińczycy znali nieco język polski.

Nauczyciele byli super przygotowani! Zaczęli lekcje opowiadając o Chinach, skąd dokładnie pochodzą, jak jest ich kultura, co jedzą. Byłam tak bardzo pod wrażeniem, że już zapomniałam jak bardzo byłam głodna. I zła! (Sformułowanie  „Polak głodny, Polak zły” pasuje do nas jak ulał. Nie zauważyłam takiej samej zależności z innymi narodowościami!:). Po tamtym wprowadzeniu, przeszli do języka chińskiego. Myślałam –

-O mój Boże! To jest tak skomplikowane i jednocześnie tak fantastyczne! Byłam ogromnie podekscytowana. A dlaczego by nie uczyć się chińskiego?!?!

I jak możesz się domyślać, zaczęłam chodzić na ten kurs. Na szczęście, jako członek AIESEC miałem ten kurs za darmo, dlatego też było mi jeszcze łatwiej zdecydować.

W tym tez czasie moja pasja do wszystkiego, co Chińskie zaczęła się tylko zwiększać. Pamiętam jeszcze, jak rozmawiałam z tym Chińczykiem.

-Wiesz,  baaardzo chciałbym wyjechać na staż do Chin, szczerze mówiąc ogromnie mnie nimi zainspirowaliście. Spróbuje zarobić na bilecie.

-Nie martw się Anika, uda Ci się.

– Tak, wiem. – Odpowiedziałam, ale tak naprawdę nie mogłam wyobrazić sobie siebie w Chinach. Jak taka zwyczajna niczym niewyróżniająca się Anika może wyjechać tak daleko? Nawet nie czuje się pewnie z moim angielskim, więc jak ktoś może zaakceptować  moją aplikację na praktyki? Nie znam nikogo z moich znajomych, którzy kiedykolwiek tam byli. I w końcu jak mogę zarobić tyle pieniędzy na całą tą podróż?

– Tak Bruce zrobię to. Dam z siebie wszystko! – I jak biedny student weszłam do tramwaju nie kasując biletu  za 1 PLN, aby zaoszczędzić pieniądze na ruskiego szampana do jutrzejszej imprezy 🙂

Bądź świadom, jak bardzo każda sekunda życia jest istotna, aby stworzyć Twoją historię …

Nie bądź leniem! Zrób coś dodatkowego w swoim życiu, coś, czego nie robisz normalnie, coś extra. Jeśli masz wybór pomiędzy zrobieniem czegoś, co zwykle robisz i czegoś nowego, nie popełnij błędu, zrób to nowe!

Gdybym nie zmieniła decyzji i wysiadła z tramwaju nigdy nie pojechałabym na lekcje chińskiego, to oczywiste. Nie usłyszałabym jakie są Chiny, nie zafascynowałabym się nimi i nie stałoby się to moim marzeniem. I najgorsze…, nie wiedziałabym, jakie piękne momenty mogłyby mnie ominąć…

Jeśli masz ochotę posłuchać, jakie to były chwile, obserwuj TRAVEL ANIKA  na Facebooku i udostępnij to!!:)  Szczególnie, gdy jesteś AIESEC-erem!